niedziela, 6 sierpnia 2017

Choroba psychiczna - moje doświadczenie












Pragnę się podzielić z Wami kolejnymi doświadczeniami mego życia. Znowu tekst będzie o tzw. chorobie psychicznej, gdyż największe cierpienie, jakiego doznałem w całym moim, życiu zostało zaserwowane mi przez przemysł farmaceutyczny. Pewnego dnia odstawiłem leki i czułem się dobrze. Niestety członek mojej rodziny, widział we mnie chorobę, której nie było. Wymusił, abym połknął tabletkę. Zrobiłem to i doświadczyłem czegoś nienaturalnego. Mianowicie czułem jakby, kłuły mnie igły. Wiemy, że człowiek jest otoczony biopolem - aurą - promieniowaniem. Jest to, także nasza naturalna ochrona przed ciemnymi bytami. Leki psychotropowe niestety wpływają negatywnie na to pole. Ich działanie powoduje powstawanie w nim otworów, wyrw. Przez to jednostka jest jeszcze bardziej podatna na negatywne działanie tzw. demonów oraz dusz błąkających się w świecie subtelnomaterialnym. Zanieczyszczają one także szyszynkę, która jest odpowiedzialna, także za to, że możemy dostrzegać synchroniczność. Cała ta chemia tak naprawdę odcina nas od naszej łączności z Bogiem.  Dlatego biorąc leki psychotropowe człowiek jeszcze bardziej, pogrąża się w swoim cierpieniu. O skutkach ubocznych przejawiających się na ciele już pisałem. Kolejnym zagadnieniem, które chcę poruszyć, jest interakcja chorego z rodziną. U mnie było tak, że często rodzina widziała we mnie coś, czego tam nie było. Np. miałem bardzo radosny dzień i się uśmiechałem - wniosek - jesteś chory i musisz wziąć lek. Albo byłem zamyślony i rozważałem tematy duchowe - wniosek - jesteś chory i musisz wziąć lek. Twój smutek, złość czy strach, także będą odbierane jako choroba. Co gorsza, będzie tak również odbierana Twoja miłość. Człowiek opanowany przez działanie ego, nie ogarnia szczęścia drugiego człowieka. Dla niego jest to coś obcego. Pamiętaj jednak, że rodzina może także zobaczyć w Tobie Twoją iluzję i próbować Cię uziemić i to jest dla Ciebie dobre. W jednej z rozmów z moim psychiatrą na moją odpowiedź, że czuję się dobrze, odpowiedziała: "Tylko żeby Pan się nie czuł za dobrze". Jaką ma dla Was logikę to zdanie? Przecież w życiu chodzi o to, aby czuć się jak najlepiej. Gdyby powiedziała np. "uważaj, aby nie popaść w iluzję i przez nią czuć się nad wyraz dobrze" to wtedy byłoby to uzasadnione. Wtedy byłaby to rada płynąca z serca oraz poparta doświadczeniem. Bardzo ważne jest też, aby chory psychicznie zaczął robić w życiu, to co kocha. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy 3 lata temu założyłem bloga, poczułem się wspaniale. Poczułem pewność siebie i wiedziałem w środku, że to jest moja droga. Dlatego warto odkrywać w sobie swoje talenty i je manifestować. W ten sposób człowiek może się uzdrowić z niejednej choroby. Dlatego w szpitalach powinno się dawać chorym możliwość przejawiania się twórczo, a nie truć ich chemią, która powoduje, że pacjent spędza cały dzień w łóżku, nic nie robiąc. Pragnę zauważyć, że w niektórych szpitalach jest to realizowane i bardzo mnie to cieszy. Widziałem w Rybniku galerie obrazów namalowanych przez pacjentów. Ludzkość powinna obrać ten właśnie kierunek. Motywować każdego człowieka, nie tylko chorego do tego, aby zaczął robić to, co kocha. Kończąc ten tekst, życzę Ci, abyś czuł się z każdym dniem lepiej. Aby coraz więcej szczęścia zagościło w Twoim życiu. Bądź sobą!

2 komentarze:

  1. Dam Ci dobrą radę.............zmień "tło"......niewyraźne to co piszesz............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za radę - zastanowimy się co do niej... proszę tylko napisz co konkretnie Cie razi? czy jest za jasne - kwiaty pokrywają się z napisami czy chodzi o coś innego? pozdrawiam serdecznie

      Usuń