wtorek, 8 sierpnia 2017

Synchroniczność - jej początki w moim życiu













Synchroniczność to tzw. zbiegi okoliczności, które nimi nie są! To znaki, które daje nam wszechświat. Znaki, które pokazują nam, iż jesteśmy na dobrej drodze. Jak to było u mnie? Mianowicie wszystko zaczęło się już w podstawówce. Pamiętam, że Pani katechetka na lekcji religii powiedziała nam małym dzieciom, coś, co później na zawsze miało odmienić moje życie. Jej słowa brzmiały mniej więcej tak: "Jeżeli chcecie porozmawiać z Bogiem, to zadajcie mu w sercu jakieś pytanie, a następnie otwórzcie Biblie na losowo wybranej stronie, a to, co przeczytacie, będzie odpowiedzią Boga na wasze pytanie." Zaintrygowało mnie to i przez lata wiele razy wracałem do tych słów. W końcu przyszedł ten dzień! Sprzątałem w sobotę w domu i natrafiłem na Pismo Święte, przypomniałem sobie słowa katechetki i zrobiłem to... Zadałem pytanie i otworzyłem Biblię. Niestety to, co przeczytałem niczego konkretnego mi, nie powiedziało. Następnego dnia była niedziela. Uczestnicząc we mszy świętej, stałem w kościele nieświadomy tego, co za chwilę się wydarzy... W pewnym momencie zrobiło mi się smutno, poczułem się bardzo samotny. Moje uczucia mówiły mi "czy ja kiedykolwiek będę szczęśliwy?." W tej chwili jakbym się zatrzymał i z serca popłynęła modlitwa "Boże, jeżeli istniejesz i mnie kochasz, to daj mi jakiś znak!" Dokładnie po wypowiedzeniu tych słów w myślach poczułem czyjąś rękę na lewym ramieniu. Obróciłem się i pomyślałem "Boże czy to Ty?." Jakiś mężczyzna pokazał mi wolne miejsce i zaproponował prostym gestem, abym sobie usiadł. Wydało mi się to bardzo dziwne. Przecież był środek mszy, mógł to zrobić na jej początku. Usiadłem... W końcu przyszła ta chwila, ten moment! Czytana była ewangelia i słowa, które były wymawiane, były dokładnie tymi słowami, które dzień wcześniej znalazłem, jak początkowo myślałem przypadkowo, w Biblii. Uczucia, którego doświadczyłem w tamtym momencie, nie da się opisać... Przeszły mnie dreszcze! Poczułem się kimś ważnym, kimś wyjątkowym... Od tamtej chwili wiedziałem, że Bóg istnieje i bardzo mnie kocha. Podzieliłem się swoją radością z bliskimi. Mamą, ojcem, braćmi, krewnymi... Czułem w sercu, że to początek czegoś wielkiego w moim życiu... Czułem, że kiedyś gdzieś to opiszę... Czułem, że o tym musi wiedzieć każdy człowiek! O ogromnej miłości Boga do niego! O tym, że przyszliśmy na ten świat doświadczyć szczęścia! O tym, że wcale nie jest tak trudno do niego dojść! Po wielu latach od tego wydarzenia wszedłem w końcu na swoją ścieżkę rozwoju duchowego... Dziś doświadczam synchroniczności wszędzie! Każda chwila przynosi coś nowego... W każdej sekundzie przemawia do mnie Bóg, który mieszka w mym sercu... Kocha mnie i pragnie, abym był coraz lepszą wersją siebie. Pragnie mego rozwoju. Pragnie, abym odkrywał i rozwijał pasje. Abym spełniał marzenia. Tego samego pragnie dla Ciebie! Chce Twojego szczęścia! Nie osądza Cię za nic, przecież jest Miłością! Możesz robić, co chcesz! Pamiętaj jednak, aby wypływało to z Twojego serca! Wtedy spełnisz najskrytsze marzenia! Odnajdziesz prawdziwych przyjaciół. Bądź sobą przyjacielu/przyjaciółko i nie przejmuj się początkowymi niepowodzeniami... One Cię uczą... Uczą, jak masz kochać... Jaka jest Twoja miłość... Urodziłeś się po to, aby doświadczyć magii życia, która przejawia się przez synchroniczność...

A teraz usiądź wygodnie, zamknij oczy i weź trzy głębokie, świadome wdechy i wydechy...

Następnie z wiarą w swym sercu przeczytaj te słowa:

Boże, jeżeli istniejesz i mnie kochasz, to daj mi jakiś znak!

Życzę Ci, aby ta prosta modlitwa odmieniła Twoje życie, tak jak odmieniła moje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz